Dzień nad Bobrem (08.08.14)

nad bobrem (5)

Tomek spędził prawie 3 dni na kawalerskim Pawła gdzieś w dzikich chaszczach, z daleka od cywilizacji. Z opowiadań wynikało, że było super. Była rzeka, było zimne piwko. I ponoć gar zupy do nich dojechał. Czego można chcieć więcej?:-)

Odpowiedź jest jedna:

Obecności żony;p

Zatem któregoś pięknego, słonecznego dnia wybraliśmy się pod Zieloną Górę, nad rzekę Bóbr. Właśnie w to samo miejsce.

Jechaliśmy po tak dużych wertepach, że bałam się, czy w ogóle stąd wyjedziemy:-)

Na miejscu czekał niesamowity widok. Rzeka jak to rzeka, ale przedzielona niewysoką tamą, po której da radę przejechać autem. I w tym cały bajer! Można wleźć do rzeki, w której prąd jest minimalny. (A tama może służyć za półkę na piwo, jak to panowie sprytnie wymyślili:-). My byliśmy niepijący jakby kto pytał;p

nad bobrem (2)

Było tak gorąco, że od razu wleźliśmy do rzeki. Domyślaliśmy się, że żadnego grzyba nie załapiemy, skoro Tomi kąpał się tu 3 dni i przeżył, hehe.

nad bobrem (8)

nad bobrem (7)

Jadąc na tę wycieczkę zabrałam ze sobą gazetę, kindla, krzyżówki i inne atrakcje. Okazały się jednak zbędne, bo mieliśmy materace i CAŁY dzień na nich pływaliśmy. (Ruda oczywiście była tego dnia z nami).

nad bobrem (6)

Zrobiliśmy też sobie smacznego grilla:

nad bobrem (1)

Poziom wody był dosyć niski, więc strachu nie było (bo niektórzy z nas nie potrafią pływać:-).

To był mega pozytywny dzień!

p.s. i bardzo gorący… tak sobie plecy zjarałam, że przez kilka dni cierpiałam:-/

nad bobrem (4)

Advertisements